Piotr Mitzner
W Zakopanem
Tadeusz B.
pozwalał mi wodzić palcem
po swoich obrazach
kiedyś farba się ugięła
pojechałbym do Zakopanego
ale nie mam czerwonego swetra
w którym jeździłem do Zakopanego
obraz dawno zastygł
dotykałem palcem
dwóch oceanów
na obrazie Tadeusza B.
został ślad mojego palca
wskazującego w żółtej plamie
*
Trzeba było
wszystko wynieść
żeby ułożyć podłogę
*
Wynoszę kable
w których błąka się
jeszcze trochę prądu
książki w których
jest jeszcze trochę nieprawdy
przeterminowane terminarze
*
z góry wprost na pazury
świerków
znosi mnie
jutro
pod górę
w ciszy
po woli
wiadra pełne wiatru
wnoszę
*
Zaniedbany ogród
wyniósł się do sąsiada
pnącza przeskoczyły płot
mszaki przecisnęły się dołem
trzeba zrosić ale
stoję na suszy
woda
też uciekła
trzeba szukać w ziemi nowego cieku
o ile nie
uciekła ziemia
Pokoje
1.
Musiałem wyjść żeby zostać
musiałem wejść żeby wyjść
2.
Zamknęły się drzwi twoje
zamknęły się i moje
patrz
tamtą ścieżką idą
na oścież
trzymają się za klamki
Zeszłoroczne nic
1.
las pełen śniegu
świerki klęczą
na gałęziach sikorki
pod śniegiem mysie norki
i więcej nic
2.
beznadioga
jeśli wyrwiesz
się z okrążenia
spomiędzy b i d
noga wpada
w przepastne
o
Natrząsam się z siebie
wytrząsam
się jak kamyk
z buta
nic
nie uwiera
nawet wiara
nowe wiersze z lat 2011-2012
PODKOWIAŃSKI MAGAZYN KULTURALNY —> spis treści numeru