PODKOWIAŃSKI MAGAZYN KULTURALNY, nr 45


Pieśni ukraińskie


* * *

W sobotę do późna, a w niedzielę wcześnie

Zawodziła w sadzie ptaszyna boleśnie



Oj to nie ptaszyna, to matka tak płacze,

Że do wojska idziesz, młodziutki kozacze



Idźże, idź syneczku, idź czemu się smucisz

Trzy lata przeminą, z wojska do dom wrócisz



Oj rad bym ja wcześniej wrócił w nasze strony

Jeno mi się potknął mój koniczek wrony...



Żebyś ty wiedziała, jak tu życie marne,

To byś przepłynęła całe Morze Czarne



Żebyś ty wiedziała, jaka u mnie bieda

To byś przez wróbelka przysłała mi chleba



Przez wróbelka chleba, przez jaskółkę soli

Oj Boże – ż mój, Boże w jakiej ja niedoli.





* * *

Kalina – malina kwieciem obsypana

Czemu żeś dziewczyno taka zadumana?



Jakże mi nie dumać, dzień za dniem się dłuży

Hen na Ukrainie miły panu służy.



Jakże nie mam wzdychać, jakże nie wspominać?

Dzień za dniem się dłuży, pisze list dziewczyna.



Napisała liścik białymi rękami

Opieczętowała rzęsistymi łzami.



Opieczętowała rzęsistymi łzami

I w świat go wysłała – niech leci z wiatrami



Lećże, leć, liściku, aż na Ukrainę

Wpadnij tam miłemu prosto pod pierzynę



Wpadnij pod pierzynę, nim dzionek zaświta

Nim dzionek zaświta miły liścik czyta



Oj Panie, Panoczku, cóż to za przyczyna,

Pisze list dziewczyna, że mieć będzie syna?



Dla Boga, kozacze! Widział kto głupiego?!

Mało wkoło chłopców? Będzie na innego!





* * *

Rosła w polu samotna kalina

Pod kaliną leżała dziewczyna



Pod kaliną Marusia leżała

Zamorskiego ziela dostać chciała



„Który mi to ziele wnet dostanie,

Ze mną zaraz na kobiercu stanie”.



Jechał kozak pod borem, pod jarem

Mam, zawołał, trzy koniki kare



Na tym pierwszym do morza dojadę

Na tym drugim morze w bród przejadę



Na tym trzecim na kamieniu stanę

I zza morza ziele ci dostanę



Sięga kozak, wnet ziela dostanie

Aż tu słyszy zazuli kukanie:



Na co tobie, kozaku, to ziele

Kiedy jutro Marusi wesele!



Wraca kozak, na koniu pomyka

U Marusi weselna muzyka!



Wnet błysnęła w jego ręku szabla,

Wnet Marusi śliczna główka spadła.



przeł. Hanna Bartoszewicz





 <– Spis treści numeru